poniedziałek, 29 kwietnia 2013

weekendowo

Wow, po moim wczorajszym szaleństwie nadal pozostało 66,7 ;) Może coś dało moje katowanie się ćwiczeniami ;) Za niedługo rozpoczynam rozpiskę z przysiadami, część z Was napewno ją kojarzy. Na razie pracuję lekko nad kondychą.

Jeszcze tylko jutro w szkole i weekend, jak dobrze!

Dziś:

kawa - 30 kcal
makaron z serem - ok 200 kcal
jabłko - ok 80 kcal
kilka flipsów kukurydzianych - ok 30 kcal

Razem 340 kalorii.

Trzymajcie się chudo! ;*

niedziela, 28 kwietnia 2013

ale zjebałam

Wczoraj poćwiczyłam, dziś rano było 66,7.
Po czym przyjechała moja mama z pracy. Z najróżniejszymi łakociami.
Ale się, kurwa, obżarłam.
Teraz idę do przyjaciółki oglądać film. Wiem, że u niej w domu pewnie czeka na mnie pizza albo czekolada. I wiem, że to zjem.
Poćwiczę jak wrócę. O wiele wiele wiele więcej niż wczoraj.
Trzeba myśleć pozytywnie w każdym przypadku, a będzie lepiej! ;)




sobota, 27 kwietnia 2013

nie wiem, jak to robię...

...ale dziś na wadze zobaczyłam 66,8! :D

Nie wiem, kiedy ostatnio tyle ważyłam. Ale wczoraj mało jadłam, i spacerowałam ok 5 godzin, co dało efekty ;)

Dziś troszkę już zjadłam, więc do 18 przystopuję, idę na spacer za chwilę, wieczorem jeszcze poćwiczymy i będzie dobrze.

Moja przyjaciółka wyjeżdza za niedługo na weekend majowy za granicę. Chciałabym, żeby po powrocie zauważyła jakąś zmianę, więc będę pracować na największych obrotach! Damy radę!

Jak u Was? Trzymajcie się chudo!:*


czwartek, 25 kwietnia 2013

świnia

Zajrzałam przed chwilą do szafy w poszukiwaniu czegoś do ubrania na jutrzejszy dzień. Znalazłam moje krótkie spodenki z zeszłego roku, więc z ciekawości je przymierzyłam.
One były na mnie za duże w zeszłym roku. Teraz są w sam raz. Opinają się na spasionych udach! Jeśli wcześniej wyglądałam jak wieprz, to jak ja wyglądam teraz?

Przerywam SGD, od jutra maksymalnie 400 kcal, jak najmniej. I dużo ćwiczeń. Nie wierzę. Jak można się tak zapuścić?

Nigdy nie uda mi się schudnąć.

Mam nadzieję, że chociaż Wam idzie lepiej. Trzymajcie się.


wtorek, 23 kwietnia 2013

wioooosna

U mnie panuje jakiś wesoło-smutny nastrój. Raz mam doła, a za 5 minut jestem cała w skowronkach ;) Ale jest coraz lepiej. Wiosna działa na mnie pozytywnie, uwielbiam słońce i powietrze gorące (nieudany rymek)

Sprawdzian z matmy chciałam napisać na 4, lekko zawalilam, wiec moze bd 2 albo 3. Cwiczylam trudne zadania, i na takie bylam przygotowana, a babka dala mi najbanalniejsze, zjebalam.  No nic.
40 zadań ze sprawdzianu z biologii wymiata! Wychodzi ok 1 minuty na zadanie, jej</3

Jutro zamiast szkoły jakaś super-impreza ze znajomymi. Zadanie do wykonania: nie wypić za dużo.


U mnie dietka w porząsiu ostatnio (ale zdrobnienia:o ), jak u Was? :)

wczoraj
brokuł - 150 kcal
jakieś dziwne picie ze stołówki na kształt nestea :O 150 kcal
dwa plasterki sera 138 kcal

438/450 kcal

dziś
parówka-ok 180 kcal

kromka z serkiem topionym 150 kcal
3 kosteczki gorzkiej czekolady - 120 kcal
kawa - 30 kcal

380 / 500 kcal

Tuż przed założeniem bloga ważyłam ok 69,5 , teraz jest 67,2 , 2kg w miesiąc to nie porażająca suma, ale motywuje ;) Często zawalałam, więc nie ma co sie dziwić. Mam nadzieję, że do 1 maja będzie 66 a moze nawet i 65 kg ;)

Trzymajcie się chudo:*



niedziela, 21 kwietnia 2013

znów poniedziałek

Jutro w szkole skrócone lekcje z powodu konferencji, jeeej <3

Cóż, piątek klarownie, sobota i niedziela zdecydowanie nie, ale waga idzie (o dziwo :o) w dół ;) Już niedługo 66 na liczniku!

Wytłumaczenie do ostatniego posta (nie chce wyjść na kłamczuchę :D): jagodzianki i inne bułki w naszym szkolnym sklepiku są mini drożdzówkami (1/3 normalnej), bez żadnych cukrów pudrów ani nic w tym stylu, dlatego za pół jagodzianki dałam 100 kcal. Stówę to ma chyba nawet cała, bo one takie małe, ale wolałam zawyżyć tę liczbę ;)

Trzymajcie się chudziutko, trzymam kciukasy za Was!:*


czwartek, 18 kwietnia 2013

przybądź, nadziejo

pół jagodzianki - 100 kcal
kajzerka - 150 kcal
potrawka na obiad - ok 200 kcal
kawa - 30 kcal

480 kcal / 700 kcal

Piszę jutro test z matmy, o Boże. Dlaczego nie mogę być umysłem ścisłym? Wszystko byłoby prostsze.
Nie zdam matury. Nie dostanę się na jakiekolwiek studia. Będę pracować na zmywaku. Pewnie będę spaślakiem i nikogo nie znajdę.

Tak, lubię się demotywać. I wprawiać w przygnębienie. To masochizm? Czyli jednak nie jestem normalna, ale to nie nowość.

Kolejny tydzień ostatnim tygodniem z maturzystami. Będzie bez nich strasznie pusto w szkole. Mam jeszcze tydzień, żeby zapoznać się z chłopakiem, który często patrzy się na przerwach. Chociaż, może mam zwidy i to wszystko sobie wmawiam? Może to nie ja łapię go na spojrzeniach na mnie, tylko on łapie moje? Ech, i tak nic z tego nie będzie. Jak zwykle odgrodzę się grubym murem od uczuć.

Nie ogarniam tego, co się dzieje w mojej głowie. Czasami czuję się taka wypruta od środka. Okropne uczucie. Aż mi się chce płakać. To zły znak. Rzadko płaczę.