wtorek, 14 maja 2013

nothing to do here

Byłam dzisiaj na mieście z moimi koleżankami. Z radością zauważyłam, że nie mam ochoty jeść, kiedy one to robią. Obserwowałam, jak sięgają po kolejnego gryza batonika, albo słodkiej bułki i robiło mi się niedobrze na samą myśl o tych kaloriach.

Zauważyłyście, że wiele jest rzeczy, które mają dużo "pustych" kalorii? Po co jeść, skoro nic nam to nie daje? Jeszcze lepiej! Jemy, kiedy się nudzimy. Okropne. Większość część dnia żuję gumę i pomaga mi to, pomimo wielu niepochlebnych opinii :)

Dziś urodziny taty, nadal nie mogę uwierzyć, że dostał wypowiedzenie dzień przed swoimi urodzinami. Przepracował w firmie prawie 30 lat..

Zadania na najbliższe dni:

*Postarać się być lepszą córką.
*Nauczyć się na zbliżające się sprawdziany.
*Do 20.05 ważyć 66 kg.
*Utrzymać porządek w pokoju. (zawsze mam z tym problemy)
*Przetrwać. (!)

                                                                                                                                                                                        Nie mam siły żyć.

poniedziałek, 13 maja 2013

no chance

Mój ojciec dostał wypowiedzenie z pracy. W ciągu 3 m-cy musi znaleźć nową, bo jak niby mamy przeżyć za jakieś 1000 zł z pensji matki?
Kiedy tata pracował, mama nie przejmowała się zarabianiem pieniędzy, bo ojciec zbijał większość kasy. A teraz czteroosobowa rodzina ma dać sobie radę właśnie z jej wypłaty! Nie wiem, jak damy sobie radę. Ojciec bez wykształcenia, a matka po studiach dot. marketingu i nigdzie nie chcą jej przyjąć. Już nie jest młoda, jędrna i powabna.

Pierdolony kryzys, pierdolona Polska, pierdolony świat!!! Gdzie ta sprawiedliwość, pytam się?! Jeżeli ktoś nie ma znajomości, lub nie wygląda jak aniołek z Victoria's Secret, już jest gorszy? Boże, a chciałam wyjechać na studia za granicę. Teraz chyba już nie mam szans.

Nie przejmowałam się dziś jedzeniem, ale było tego trochę za dużo, bo ok. 600 kcal.


Boże. Kurwa. To koniec.


Nie mam już nadziei. To wszystko mnie przerasta. 



niedziela, 12 maja 2013

zagubiona w samotności

"Poczułam, jak smutek pełznie z moich kończyn w stronę żołądka, a potem dalej przez klatkę piersiową, aż do głowy. Przypominał zimny płyn, który powoli się we mnie rozlewał. Tonęłam od środka."

"Podsycamy w sobie ból, bo to jedyne, co nam zostało."


Ostatnio coraz częściej czuję się samotna. Rozpadam się na kawałki, nie wiem co się ze mną dzieje. Potrzebuję krzty miłości w życiu, już od dawna nie miałam nikogo bliskiego płci przeciwnej, kto pocieszałby mnie w trudnych chwilach, kogoś, komu zależałoby na mnie.
Wiecie, to nie tak, że desperacko poszukuję chłopaka. Czuję się w pewnym sensie dobrze jako singielka, ale czasami dopada mnie tak silna melancholia, że aż czuję, że spadam w jakąś przepaść.

Dzisiaj zjadłam tylko obiad, który miał jakieś 500 kalorii (...), i loda (!!!) - 203 kcal. Nic dzisiaj już nie tykam. Na osiemnastce starałam się dużo nie jeść, co mi wyszło :) A to co zjadłam, to wytańczyłam. Nie wiem, jak udało mi się całą noc spędzić na obcasach.

Powodzenia:*

piątek, 10 maja 2013

what the fuck

Nie piszę tu, bo mi wstyd. Jem codziennie po jakieś 800-900 kalorii, od jakiegoś czasu na okrągło mam imprezy, jutro osiemnastka, nie wiem co ja ze sobą robię.

Potrzebuję jakiegoś spokoju, żeby się ustabilizować i znow nic nie jeść. Do lata tak mało czasu, a ja nadal wyglądam jak świnia.

Napiszę, jak się lekko ogarnę. Mam nadzieję, że nie zajmie mi to dużo czasu.

+kupilam sobie spódniczkę w rozmiarze 36 i leży idealnie:) rozmiar rozmiarowi nierówny, ale dało mi to jakiegoś kopa motywacji


wtorek, 7 maja 2013

prawie dumna

Jestem z siebie (po części) dumna! Kiedy moja grupka znajomych zamawiała z restauracji hot-dogi, zapiekanki, pizze i hambugery, ja grzecznie siedziałam z boku i nie zjadłam nic fast-food'owego ;)

Ale na imprezie wypiłam dużo wódki. Taki minusik dla równowagi... No nic, nie jest źle;)

Powodzenia!:*

sobota, 4 maja 2013

i am so weak

Przemyślałam ostatnio dużo rzeczy. Moje wszystkie ostatnie zawalenia, to że przytyłam (olaboga), wszystko, i stwierdziłam, że jestem strasznie słaba. Nie mam za grosz silnej woli. Za grosz chęci. Za grosz wiary w siebie. Dlaczego?
Od poniedziałku zaczynam SGD, nie ma że boli. Jest mi lepiej, kiedy mam z góry narzucony limit kalorii. Muszę i chcę wytrwać do końca. Muszę i chcę pięknie wygladać w lato. Muszę i chcę być chuda!
Spinam dupkę. Wiem, że ostatnio nie piszę i komentuję zbyt często, ale czytam Wasze wpisy! Trzymam za Was (i za siebie) kciuki!:*




środa, 1 maja 2013

perfekcja o wadze piórka

Po tym wszystkim, co minęło
Wciąż pozostanę
Po tym, jak wypłakałam wszystkie łzy
Z bólu wyniknie piękno
Choć nie dziś
Pewnego dnia znów będę miała nadzieję
I z bólu wyniknie piękno
Wyczytasz piękno z mego bólu

Oto jestem, u własnego końca
Próbując zatrzymać to, czego nie widzę
Zapomniałam czym jest nadzieja
To była tak długa noc
Trwam przy twej obietnicy
Nastanie świt

Beauty from pain



Zważę się dopiero w przyszłym tygodniu. Do tego czasu zwiększam obroty na maksa, ćwiczę minimalnie godzinę i jem maksymalnie 300 kcal. Nie mam zamiaru być wiecznie tłustą świnią.