Kochane!
Chciałam Wam życzyć spokojnych, rodzinnych świąt (bez zbędnych obżarstw :D), pełnych radości i nadziei na lepszy rok. Życzę Wam jak najlepszego startu w nowym roku, oby był on o wiele lepszy!
Przepraszam, że te życzenia takie spóźnione, ale od Wigilii miałam nieustanne 40 stopni gorączki i byłam nie do życia-drgawki, raz zalana potem, raz czułam się jak na Syberii, a wczorajszy dzień spędziłam sama w domu :( najgorsze święta EVER
A więc, trzeba zacząć kompletować listę postanowień na 2014 rok (jak to strasznie brzmi), jestem na 80% zdecydowana na au pair in usa ;) odłożę wtedy troszkę kaski, a później mam zamiar wybrać się na studia w uk:) szalony plan, wiem, ale ma się jedno życie, a marzenia nie działają dopóki my nie zaczniemy działać :) (taa, oczywiście te plany mogą ulec zmianie, ale to pomińmy :D)
Ostatnio trochę schudłam, ale wolę nic nie zapeszać bo znowu mi przybędzie kg, w każdym razie - mam mega motywację i do kwietnia/wakacji muszę schudnąć, żeby dobrze się prezentować na pewnym wydarzeniu towarzyskim, gdzie będę musiała chodzić praktycznie tylko w kostiumie kąpielowym, oh god nie mam innego wyjścia
No i cóż, powtarzam-życzę Wam wszystkiego przemegaekstraNAJLEPSZEGO, i przede wszystkim zrzucenia jak największej ilości kilogramów i zdrówka! Buziaki! :*
czwartek, 26 grudnia 2013
niedziela, 15 grudnia 2013
normaaaalka
Ułożyłam sobie plan na dziś do max. 300 kcal. Wyszlo prawie 1000!!!!!!! jaka ja jestem beznadziejna jezu
kolejny raz sobie coś zaplanowalam, kolejny raz zwalilam
ok, od jutra bede sie starala wstawiać chociaż bilanse, było mi lepiej, miałam jakąś kontrolę, a teraz to po prostu zaniechałam
Oglądałam dziś zdjęcia z okresu kiedy ważyłam (przygotujcie sie) 73 kg. Jeeeeeeeeeeeeesus ... Najlepsza motywacja, polecam
EFFY, halo, dodałam komentarz pod Twoim postem, ale nie wiem, czemu go nie widać :( Chciałam Ci tylko powiedzieć, że mimo wielu potyczek dalej trzeba iść do przodu, nie chcemy przecież żeby te 10 dodatkowych kilogramów wróciło, tak? ;) Kto da radę, jak nie my?
Trzymajcie się. Moja mama upiekła przepyszne pierniczki. Jak tu wytrzymać?
kolejny raz sobie coś zaplanowalam, kolejny raz zwalilam
ok, od jutra bede sie starala wstawiać chociaż bilanse, było mi lepiej, miałam jakąś kontrolę, a teraz to po prostu zaniechałam
Oglądałam dziś zdjęcia z okresu kiedy ważyłam (przygotujcie sie) 73 kg. Jeeeeeeeeeeeeesus ... Najlepsza motywacja, polecam
EFFY, halo, dodałam komentarz pod Twoim postem, ale nie wiem, czemu go nie widać :( Chciałam Ci tylko powiedzieć, że mimo wielu potyczek dalej trzeba iść do przodu, nie chcemy przecież żeby te 10 dodatkowych kilogramów wróciło, tak? ;) Kto da radę, jak nie my?
Trzymajcie się. Moja mama upiekła przepyszne pierniczki. Jak tu wytrzymać?
środa, 4 grudnia 2013
fatty's back again
Witam Was w grudniu!
Nie zdawałam sobie sprawy, że od ostatniej notki minęły prawie 2 tygodnie :o
Pzepraszam strasznie strasznie, ale po prostu jestem zasypana nauką po czubek głowy i muszę przyznać, że jestem bardziej ogarnięta niż w zeszłym roku szkolnym. Za niedługo sprawdzian z całego pozytywizmu, kolejne 2 działy z historii i jeszcze geometria z matmy :):):):) nienawidzę królowej nauk
A z dietką... no cóż hm możecie mnie zjechać na całej linii - w sumie sama siebie jadę na okrągło - zjadłam dziś ponad połowę mlecznej czekolady-po prawie tygodniu niejedzenia słodkości :( słabo
Nie wiem jakim cudem, ale zeszłam poniżej 63 kg (62,8 haha), nie wiem co mam zrobić żeby się ogarnąć ale jakoś daję radę
może wreszcie przejdę na jakąś porządną dietkę
i nie będę jeść słodyczy
plusem jest to, że nie jem po 17! Wiem, mało pocieszające, ale ta świadomość jakoś napędza do działania
W sumie, to zaczynam tydzień bez słodyczy. Od jutra. Definitywnie. Spontanicznie. Wracam za tydzień z zakończonym sukcesem wyzwaniem!
Nie zdawałam sobie sprawy, że od ostatniej notki minęły prawie 2 tygodnie :o
Pzepraszam strasznie strasznie, ale po prostu jestem zasypana nauką po czubek głowy i muszę przyznać, że jestem bardziej ogarnięta niż w zeszłym roku szkolnym. Za niedługo sprawdzian z całego pozytywizmu, kolejne 2 działy z historii i jeszcze geometria z matmy :):):):) nienawidzę królowej nauk
A z dietką... no cóż hm możecie mnie zjechać na całej linii - w sumie sama siebie jadę na okrągło - zjadłam dziś ponad połowę mlecznej czekolady-po prawie tygodniu niejedzenia słodkości :( słabo
Nie wiem jakim cudem, ale zeszłam poniżej 63 kg (62,8 haha), nie wiem co mam zrobić żeby się ogarnąć ale jakoś daję radę
może wreszcie przejdę na jakąś porządną dietkę
i nie będę jeść słodyczy
plusem jest to, że nie jem po 17! Wiem, mało pocieszające, ale ta świadomość jakoś napędza do działania
W sumie, to zaczynam tydzień bez słodyczy. Od jutra. Definitywnie. Spontanicznie. Wracam za tydzień z zakończonym sukcesem wyzwaniem!
niedziela, 24 listopada 2013
help me
Potrzebuję Waszej rady, opinii, spostrzeżeń, cokolwiek.
A więc moja sytuacja wygląda tak: za rok idę do klasy maturalnej. Nie mam zielonego pojęcia co chciałabym robić w przyszłości, ale wiem, że na pewno nie byłoby to w Polsce. Stąd też w mojej głowie narodził się pomysł Au Pair in America-program, w którym wyjeżdzamy na rok do USA, opiekujemy się dziećmi, zarabiamy i zwiedzamy. Często jest tak, że host family-rodzina, która nas gości-chce, by au-pair z nimi została, dlatego sponsorują jej naukę tam. Toteż zastanawiam się, czy wyjechać od razu po maturze i być może, z pomocą szczęścia, zostać tam na stałe, czy wyjechać po studiach? Myślę, że nie byłby to zmarnowany rok-zwiedziłabym Stany, zarobiłabym pieniądze, a nuż udałoby mi się zostać i ułożyć sobie tam życie..
Jestem w wielkiej kropce, dlatego pytam Was o poradę, powiedzcie co o tym myślicie..
A więc moja sytuacja wygląda tak: za rok idę do klasy maturalnej. Nie mam zielonego pojęcia co chciałabym robić w przyszłości, ale wiem, że na pewno nie byłoby to w Polsce. Stąd też w mojej głowie narodził się pomysł Au Pair in America-program, w którym wyjeżdzamy na rok do USA, opiekujemy się dziećmi, zarabiamy i zwiedzamy. Często jest tak, że host family-rodzina, która nas gości-chce, by au-pair z nimi została, dlatego sponsorują jej naukę tam. Toteż zastanawiam się, czy wyjechać od razu po maturze i być może, z pomocą szczęścia, zostać tam na stałe, czy wyjechać po studiach? Myślę, że nie byłby to zmarnowany rok-zwiedziłabym Stany, zarobiłabym pieniądze, a nuż udałoby mi się zostać i ułożyć sobie tam życie..
Jestem w wielkiej kropce, dlatego pytam Was o poradę, powiedzcie co o tym myślicie..
poniedziałek, 18 listopada 2013
again
Jak mnie tu dawno nie było..
Wchodzę, czytam, ale nie daję znaku życia, bo nie ma czym się chwalić
Ostatnio było 62,7, po czym nażarłam się i znów ważę 63,5:) :) :) :) fuck
Ale ostatnio ćwiczę. Co zjem, to spalę, więc jest lepiej
Ostatnie kilka dni byłam na głodówce, i znów wdrażam się w ten tryb
Przed chwilą zjadłam jakieś 5 krówek więc zaraz ruszam dupkę i idę to wyćwiczyć bo te kalorie nie będą we mnie :/
No i cóż. W te dwa tygodnie chce zejść do 60/61. I mam nadzieję że mi się to uda;)
Wchodzę, czytam, ale nie daję znaku życia, bo nie ma czym się chwalić
Ostatnio było 62,7, po czym nażarłam się i znów ważę 63,5:) :) :) :) fuck
Ale ostatnio ćwiczę. Co zjem, to spalę, więc jest lepiej
Ostatnie kilka dni byłam na głodówce, i znów wdrażam się w ten tryb
Przed chwilą zjadłam jakieś 5 krówek więc zaraz ruszam dupkę i idę to wyćwiczyć bo te kalorie nie będą we mnie :/
No i cóż. W te dwa tygodnie chce zejść do 60/61. I mam nadzieję że mi się to uda;)
poniedziałek, 28 października 2013
...
jest źle, fatalnie, jestem gruba, nie mogę się na niczym skupić, nie mam sił do życia, a przede wszystkim - JEM
ogarnij się grubasie
ogarnij się grubasie
niedziela, 20 października 2013
...
Dzień 4 całkiem dobrze, zjadłam ok. 150 kcal, potem dzień piąty przekroczyłam limit o ok. 100 kcal, następnie dzień szósty, czyli wczoraj-byłam na imprezie i nieźle sie nazarłam:) A już widziałam 62 na wadze!
Dobra, dziś wracam do porządku.
Dotychczas zjadłam tylko banana i kanapkę (150 kcal), nie zjem obiadu, potem zjem kolejnego banana, i mam nadzieję że tak zostanie;)
Dobra, dziś wracam do porządku.
Dotychczas zjadłam tylko banana i kanapkę (150 kcal), nie zjem obiadu, potem zjem kolejnego banana, i mam nadzieję że tak zostanie;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
