Dostałam dziś okropnego krwotoku, krew leciała mi ciurkiem dobre 10 minut :/ Moja mama natomiast nic sobie z tego nie zrobiła, była wielce pochłonięta ogarnięciem nowego dekodera. Jasne, mamo, wykrwawię się na śmierć, a ty oglądaj sobie tv!
A żeby było śmieszniej, od razu po wyjściu z łazienki zebrałam opierdol za nieumytą szklankę. Umywalka wyglądała, jakbym pięć sekund temu podcięła sobie żyły, ale spoko, biegnę sprzątać dom.
Ooo, a żeby było jeszcze śmieszniej, oto komentarz mojej mamy dotyczący mojej figury: "ale ty jesteś chuda, musisz trochę przytyć". Szczena mi opadła, nie wiem, gdzie ona widzi chudość, ale
nie mam zamiaru przytyć ani jednego cholernego grama.
Dostałam od niej dzisiaj batona. Wzięłam go, ale schowałam do szafki. Przy najbliższym wyjściu na dwór wyrzucę go albo oddam koleżance, nie będzie mnie tuczyła jakimiś cukierasami. Coś mi się wydaje, że muszę zacząć wymyślać nowe sposoby na omijanie posiłków z rodzicami i obdarzenie ich błednym przekonaniem, że jem.
leczo - ok. 150 kcal
kanapka z serem (1/2 plasterka)-125 kcal
razem - 275 kcal
+700 skoków na skakance
W lutym ważyłam 72 kg :OOOOO