piątek, 23 sierpnia 2013

shoot me down



Zorganizowałam dzisiaj ze swoją ekipą grilla. Kiełbaska i około 5 grzanek z masełkiem czosnkowym, robionym własnoręcznie. Do tego kawa i parę paluszków bez soli. +batonik musli (aaaaa!!!!!! wrrrrr kiedy się oduczę jeść słodyczy) Kill me. To będzie cud, jak nie będę ważyć 10 kg więcej jutro. Idę to wszystko wyskakać... Jutro będzie lepiej, obiecuję. Postaram się zrobić głodówkę, no, maksymalnie 100-200 kcal. Jezu, nie można być wiecznie grubym...

400 skoków na skakance
50 pompek
150 brzuszków
100 przysiadów




czwartek, 22 sierpnia 2013

no more hope left


Dostałam dziś okropnego krwotoku, krew leciała mi ciurkiem dobre 10 minut :/ Moja mama natomiast nic sobie z tego nie zrobiła, była wielce pochłonięta ogarnięciem nowego dekodera. Jasne, mamo, wykrwawię się na śmierć, a ty oglądaj sobie tv!
A żeby było śmieszniej, od razu po wyjściu z łazienki zebrałam opierdol za nieumytą szklankę. Umywalka wyglądała, jakbym pięć sekund temu podcięła sobie żyły, ale spoko, biegnę sprzątać dom.
Ooo, a żeby było jeszcze śmieszniej, oto komentarz mojej mamy dotyczący mojej figury: "ale ty jesteś chuda, musisz trochę przytyć". Szczena mi opadła, nie wiem, gdzie ona widzi chudość, ale nie mam zamiaru przytyć ani jednego cholernego grama.
Dostałam od niej dzisiaj batona. Wzięłam go, ale schowałam do szafki. Przy najbliższym wyjściu na dwór wyrzucę go albo oddam koleżance, nie będzie mnie tuczyła jakimiś cukierasami. Coś mi się wydaje, że muszę zacząć wymyślać nowe sposoby na omijanie posiłków z rodzicami i obdarzenie ich błednym przekonaniem, że jem.

leczo - ok. 150 kcal
kanapka z serem (1/2 plasterka)-125 kcal
razem - 275 kcal

+700 skoków na skakance

W lutym ważyłam 72 kg :OOOOO






środa, 21 sierpnia 2013

i feel so fat

Znów zaczynają się krwotoki z nosa, od około tygodnia, do trzech razy dziennie. Do tego robi mi się ciemno przed oczami jak wstanę. Myślę, że wiem, co jest tego przyczyną, ale i tak miałam robione badania, a wyniki wyszły dobre. Wizyta u kardiologa dopiero w październiku.
Zjadłam dziś małą miseczkę zupy pomidorowej i zwymiotowałam. Dziadek miał urodziny, więc wmusił we mnie dwa michałki. A fuj, ble.
400 skoków na skakance.
Nie mogę. No nie mogę żyć z myślą, że te kalorie we mnie siedzą.

62,8




wtorek, 20 sierpnia 2013

cel I zaliczony ;)

Dziś na wadze zobaczyłam równiutkie 63 kg. W wyniku tego, cel II, czyli 61 kg nie wydaje się aż tak nieosiągalny ;)

wczoraj:
kisiel - 120kcal
sok - 150 kcal
pół szklanki rosołu - ok. 50 kcal
razem-320 kcal

dziś:
sok-150 kcal
knedel z śliwką- ok 100 kcal
kawa - 30 kcal
razem 280 kcal

I może do początku roku szkolnego zejdę poniżej 60 kg ;) Buziaki:*

niedziela, 18 sierpnia 2013

ana to nie żarty

Znalazłam jakiś czas temu na blogu jakiejś dziewczyny wpis o tym, że ruch pro-ana i sama ana jest przyjaciółką, mentorką i osobą wszechwiedzącą. Prawda jest taka, że dla osoby, która siedzi w tym jakiś czas, ana jest zmorą, czymś, od czego chce się uwolnić, a nie może i nie wie jak! To nie jest tak, że zaświta Ci myśl w głowie "chcę schudnąć, więc przez trzy miesiące będę pro aną!", to jest pułapka, w którą można wpaść i nigdy się z niej nie wydostać. Napędza mnóstwo problemów, chorób, osłabia nas fizycznie, a co gorsza-psychicznie! Następstwami tego są psychiatrzy, szpitale psychiatrycznie, w niektórych przypadkach śmierć. Osoba, która myśli, że jest niczym, przecież nie ma niczego do stracenia, prawda? Nikomu nie będzie jej brak, więc co zaszkodzi pociągnąć mocniej i kilka razy więcej żyletką. Wiem, że niektóre z Was mogą teraz pomyśleć "mnie to nie dotyczy, panuję nad sobą". Ale uważajcie. Czasami nie ma odwrotu.

Wychodźcie z tego, póki możecie.

                                                                                                                                                           63,8

sobota, 17 sierpnia 2013

wróciłam

Wróciłam, dziewczyny. Wyjazd był cudowny, spędziłam kilka miłych dni w towarzystwie moich przyjaciół. Niestety musiałam wrócić dwa dni wcześniej, bo złapałam kleszcza i zachorowałam na anginę, cudownie! Mam okropnie powiększone migdałki, nie mogę nic jeść, ani pić. Nawet ciepłe, miękkie jedzenie nie jest w stanie przejść mi przez gardło. A gdy przełykam ślinę, czuję się jakbym się dusiła. Najgorsze uczucie ever, przysiegam. Nie życzę tego nikomu. Chcę umrzeć:(

Waga wynosi 64,5 kg, co jest w miarę dobrym wynikiem. ;) Odezwę się jak poczuję się chociaż ciut lepiej, bo teraz jestem rozbita i mam gorączkę. Żadna płukanka nie działa na to gardło, żadne tabletki, ała :( :( :( Moim jedynym zajeciem w domu jest płakanie, nie wytrzymuję.

środa, 7 sierpnia 2013

efekty?

Ostatnio usłyszałam od kolegi "schudłaś chyba trochę z nóg", a dziś od koleżanki "jak ty to zrobiłaś, że tak schudłaś?". Moja reakcja na te pytania była mniej więcej w stylu "co ty do mnie mówisz :O". Schudłam może 3 lub 4 kg. I zamierzam jeszcze z 10 :D Motywacji mi trochę napłynęło ;)
Na razie jem wszystko ale staram się ograniczać, na przemian z głodówkami, ale dużo się ruszam. Często robi mi się ciemno przed oczami, masakra.. Idę dalej ćwiczyć i sprzątać, co u Was? Trzymajcie się:*